Po polskich drogach - w pogoni za wolnością...
Blog > Komentarze do wpisu
Szamotuły

Lubię zaglądać tam, gdzie inni mówią, że nie warto… w poszukiwaniu autentycznych miejsc, zdarzeń i ludzi. Rzeźbić subiektywną rzeczywistość okiem wyobraźni – dłutem serca z brzydoty wydobyć to, co piękne i warte ciepłej myśli…

Czasem, wysiadając z pociągu na jakiejś małej, zaniedbanej stacji PKP w pierwszej chwili żałuję, że nie pojechałam dalej, pierwszy odruch odrazy, ale to pierwsza myśl, druga już otwiera ciekawość na świat i idę przed siebie.

Szamotuły.

Miasteczko, które słynie przede wszystkim z legendy o czarnej księżniczce Halszce z Ostroga z XVI wieku, więzionej przez swojego męża w baszcie. Elżbieta Katarzyna Ostrogska, pieszczotliwie zwana Halszką była córką Ilii Ostrogskiego oraz pięknej i ambitnej dwórki królowej Bony –Beaty Kościerskiej. Urodziła się jako pogrobowiec, ojciec przed swoją śmiercią zdążył jednak wyznaczyć opiekunów prawnych dla dziecka, które miało się narodzić i odziedziczyć ogromną fortunę - króla Zygmunta Augusta oraz swojego stryja Wasyla Ostrogskiego. Nie był to chyba najbardziej fortunny wybór, bo interesy króla, stryja oraz matki dziewczynki nie szły w parze, i w rezultacie Halszka stała ofiarą ich wzajemnych animozji, intryg i walki o władzę. Zanim ukończyła 20 lat, była potrójnie zamężna. Żadne małżeństwo nie dało jej radości. Pierwszy mąż kniaź Dymitr Sanguszko– pupil stryja Wasyla, porwał ją w wieku 14 lat, potajemnie ją poślubił wbrew woli jej matki i króla. Księcia zamordowano, a młoda wdowa wróciła do matki. Król, wyznaczył jej kolejnego męża – Łukasza Górkę, wojewodę poznańskiego. Ten mariaż nie przypadł do gustu matce, zabrała córkę do klasztoru we Lwowie, gdzie już za jej przyzwoleniem Halszka poślubiła kniazia Symeona Olekowicza, księcia słuckiego. Jawnie to już rozgniewało króla, nakazał przymusem matce odebrać Halszkę i oddać prawowitemu małżonkowi– Łukaszowi Górce. Łukasz przywiózł swoją żonę do Szamotuł – i jak głosi legenda, uwięził w baszcie, po tym, gdy odmówiła wypełniać obowiązki żony. W baszcie, dziś zwanej basztą Halszki była więziona aż do jego śmierci. Zazdrosny mąż nałożył jej na twarz czarną maskę, aby nikt inny oprócz niego nie mógł się urodą Halszki cieszyć…Tylko nocą, mogła jego piękna żona podziemiami chodzić do kolegiaty na nabożeństwa i żałować za grzechy. Jej okrutny małżonek – zwolennik reformacji, przekazał kościoły na zbory luterańskie a dobra kościelne zawłaszczył – złote monstrancje i kielichy przetopił na obroże dla swoich psów…jak mawiali mu nieprzychylni. Gdy zmarł, Halszka wróciła do stryja Wasyla i tam przeżywszy jeszcze kilka lat w obłąkaniu zmarła, mając 44 lata.

Dziś podobno duch Halszki błąka się nocami wokół baszty i znika w murach z wyraźnym płaczem, choć tłumionym przez grube mury…

(Halszka z Ostroga (z pochyloną głową). Obraz Jana Matejki,niestety nie zachował się żaden jej portret)

 

To tyle z legendy, obdzierając ją nieco z niesamowitości i przychylniej spoglądając na demonicznego Łukasza Górkę – to gdzieś tam się szeptem mówi, że w owym czasie zamek był w remoncie i po prostu baszta była budynkiem mieszkalnym, a nie więzieniem.

Oprócz ducha – trzeba mieć szczęście… bądź też pecha, jak kto woli, można zwiedzić zamek Górków i basztę – ciekawe wnętrza, bogata kolekcja ikon ruskich, wykopalisk archeologicznych z III i II w p.n.e. oraz czasowa ekspozycja przepięknych rzeźb gotyckich.

Zamek w Szamotułach, to niestety nie tylko historia XVI wieku, ale i miejsce współczesnej kaźni. W jego murach rozegrał się nie tylko romantyczny dramat pięknej ruskiej księżniczki, ale i byli też więzieni i torturowani Polacy w czasie II wojny światowej.

Szamotuły mają jeszcze jeden waży zabytek – zabytkową kolegiatę z XV wieku z cudowną ikoną Matki Boskiej Pocieszenia „Szamotuł Pani” oraz ciekaw legendy związane kolegiatą w Szamotułach. Głosi ona, że w wigilię Święta Zmarłych szamotulską kolegiatę odwiedzają duchy z pobliskiego cmentarza, za pomocą kości piszczelowych drążą w murach kościoła otwory – jeśli uda im się przewiercić mur na wylot, będzie koniec świata. Obok kolegiaty podobno rósł prastary wiąz, pod którym ucztował sam król Jan III Sobieski. Drzewo przeszkadzało, wiec postanowiono go ściąć – ale żadne uderzenie siekierą nie zrobiło drzewu krzywdy, tylko ze skaleczeń na korze zaczęła płynąć krew. Był to jawny znak z Niebios, że drzewo ma zostać – ostatni strumień krwawych łez z wiązu wypłynął zaraz po trzecim rozbiorze Polski.

a z innych jeszcze ciekawostek: z Szamotuł wywodzi się też wybitny kompozytor (piękna muzyka barokowa na dworach całej Europy) – Wacław z Szamotuł nadworny muzyk na dworze króla Zygmunta Augusta.

 (Szamotuły. Zamek - foto własne)

(Szamotuły. Baszta Halszki - foto własne)

Jednak zawsze warto się jest zatrzymać, tam gdzie na pozór się wydaje, że jest niewiele albo nic…

Więcej:

„Ziemia Szamotulska”, Paweł Morda

„Baszta Halszki”, Monika i Ryszard Pietrzak

„Księżniczka Halszka z Ostroga”, Piotr Prus

http://www.zamkipolskie.com/szam/szam.html

http://www.man.poznan.pl/~marcinp/pages/polska/szamotuly1.html

http://mzg.org.ph.pl/

sobota, 11 marca 2006, syriaa
Komentarze
2006/04/29 11:37:56
Ha, piękne to były czasy, gdy za brak entuzjazmu do mężowskich czynności do wieży można było wsadzić :-) Choć inna sprawa, że to powinno działać i w drugą stronę ("Pani wsadziła pana")...